Polskie miasta wyglądają jak wyglądają. Najczęściej są pełne budynków pamiętających jeszcze złotą erę PRLu. Niezależnie gdzie pojedziemy, wszędzie przywitają nas znajome bloki z wielkiej płyty i siermiężne budowle z betonu. Ot taki jest krajobraz naszego kraju. Pojawia się jednak światło w tunelu… Wystarczy spojrzeć co dzieje się na przedmieściach, aby zauważyć, że kraj Piastów zaczyna podążać drogą innych europejskich państw, a przynajmniej tych bardziej rozwiniętych. Zmienia się…
Architekci mają pełne ręce roboty przy budowie osiedli. Codziennie wykonuje się ich setki w całym kraju. Rzeczone budowle stają następnie na przedmieściach dużych miast. Oto właśnie nowe siedliska klasy średniej. Oderwane od hałasu dużych miast i kubków ekologicznych, dźwięków, o których marzy każdy przyjeżdżający do aglomeracji. Po kilku latach zaczynają mu już one powszednieć, tak jak będąc nad morzem nie zwracamy uwagi na szum fal. Po następnych kilka marzy się już tylko o wyjeździe z zatłoczonego miasta. Nie można jednak wrócić na wieś, ponieważ tutaj ma się pracę i rodzinę. Z myślą o takich osobach powstały przedmieścia. Sypialnie dla zapracowanych ludzi i przystanie w drodze do centrum i pracy.
Przedmieścia w ciągu kilku lat staną się nowymi osiedlami mieszkaniowymi. Osoby, które stać na dom najczęściej wyprowadzają się w tereny bardziej spokojne, oddalone od siedlisk ludzkich. Tam mogą w spokoju wychowywać swoje dzieci i cieszyć się brakiem hałasu. Nie zauważają jednak, że biorą udział w procesie, który socjologowie opisali już dawno. Procesie, w którym uczestniczy każdy mieszkaniec ziemi. Mam tu na myśli postępującą urbanizację miast. Może na w niej wykształcić 3 procesy. Pierwszy z nich następuje wtedy, kiedy miasto powstaje. Duże masy ludzkie wprowadzają się do centrum i rozwijają nowopowstałą aglomeracje. Wszędzie rosną bloki z betonu, a ludzie wprowadzają się do nich ochoczo. Wszystkim żyje się miło i dostatnio, aż do czasu…
Do czasu, gdy miasto zaczyna być przepełnione ludźmi. Wtedy szybko zmienia się kierunek napływu ludzi. Zamiast zmierzać do centrum, wolą mieszkać w bardziej spokojnych dzielnicach oddalonych od zatłoczenia i korków. Proces ten jest widoczny w każdym dużym mieście, a jego kulminacją jest powstanie przedmieść. Tam coraz chętniej osiedlają się ludzi, którzy zdobyli już jaką pozycję w mieście i stać ich na lepsze życie. Budują całej gigantyczne osiedla przed miastami i żyją w ciszy przez pewien czas. Trwa to do momentu, kiedy przedmieścia również wchodzą w skład aglomeracji i powstają nowe mieszkania na uboczu. Pytacie co dzieje się z samym centrum? Zmienia się również. Przekształca się w nowoczesne centrum usługowo biurowe, pełne biurowców, modnych sklepów i centrum handlowych.
Nie ma żadnej ucieczki przed opisanym przeze mnie powyżej procesem. Każde miasto na świecie go przechodziło albo dopiero będzie przechodzić. W Polsce jest to najlepiej widoczne na przykładzie Warszawy w której domy jednorodzinne stają coraz powszechniejsze. Kolejne podwarszawskie wsie stają się przedmieściami, a potem zostają wciągnięte w rytm dużego miasta, które pozostawia po sobie zużyte kubki reklamowe. Z jednej strony to źle, ale z drugiej czy można jakoś zatrzymać ten naturalny proces? Najwidoczniej tak musi być. Człowiek od zawsze ciągnie do dużych skupisk innych ludzi. Szuka tam pracy, sukcesu i miłości, a co znajduje? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie indywidualnie.